Pozycjonowanie sklepów internetowych w Polsce wygląda inaczej niż w poradnikach pisanych na rynek amerykański, bo na frazy produktowe konkurujesz nie tyle z innymi sklepami, co z Allegro i Ceneo. Największy zwrot dają uporządkowana architektura kategorii, unikalne karty najlepiej sprzedających się produktów i poprawne dane strukturalne, a nie blog. Frazy, które faktycznie da się wygrać, to kategorie, filtry, zapytania problemowe i marka, a nie „nazwa modelu” wpisana w wyszukiwarkę.
Walczyć z Allegro czy sprzedawać na Allegro?
To pierwsze pytanie, na które musisz sobie odpowiedzieć, zanim wydasz złotówkę na pozycjonowanie sklepów internetowych. Polski rynek ma cechę, której nie mają rynki zachodnie: jeden marketplace odpowiada za ogromną część zapytań produktowych, a obok niego działa mocna warstwa porównywarki cen. Wpisując w Google nazwę i model produktu, użytkownik zwykle zobaczy Allegro, Ceneo i kilka największych sklepów w kategorii.
Wniosek nie brzmi jednak „nie pozycjonuj sklepu”. Brzmi: nie wydawaj budżetu na frazy, w których marketplace jest strukturalnie silniejszy. Allegro wygrywa szerokością oferty, liczbą opinii i programem darmowych dostaw. Nie wygrywa doradztwem, konfiguracją ani obsługą klienta B2B. Tam jest Twoje miejsce.
Rachunek marży, który trzeba zrobić na kartce
Allegro pobiera prowizję od sprzedaży, naliczaną jako procent wartości transakcji i zróżnicowaną według kategorii. Dochodzą do tego opcjonalne koszty promowania ofert i udziału w programach darmowej dostawy. Stawki się zmieniają, ale mechanizm jest stały: płacisz za każdą sprzedaż i płacisz najwięcej wtedy, gdy sprzedajesz najwięcej.
We własnym sklepie koszt ma inną naturę: ponosisz go z góry, a efekt kumuluje się w czasie. Pierwsze pół roku może wyglądać źle w arkuszu, a drugi rok bardzo dobrze, bo ta sama strona kategorii sprzedaje dalej bez dopłaty za transakcję. Dochodzi do tego rzecz, której na marketplace nie kupisz: dane klienta, zgody marketingowe zebrane zgodnie z RODO i marka generująca zapytania.
Ryzyko koncentracji warto nazwać wprost. Jeśli cały biznes stoi na jednej platformie, to jej regulamin, algorytm sortowania ofert i polityka prowizyjna są Twoim modelem biznesowym. Sprzedaż na Allegro nie buduje przy tym żadnego kapitału SEO dla Twojej domeny.
| Kryterium | Tylko Allegro | Tylko własny sklep | Model hybrydowy |
|---|---|---|---|
| Czas do pierwszej sprzedaży | Dni. Ruch już tam jest | Miesiące, jeśli liczysz na kanał organiczny | Dni, z równoległą budową kanału własnego |
| Marża jednostkowa | Obniżona o prowizję i koszty promowania | Najwyższa, bez prowizji od transakcji | Mieszana, zależnie od udziału kanałów |
| Charakter kosztu ruchu | Zmienny, rośnie ze sprzedażą | Stały, kumuluje się w czasie | Częściowo zmienny |
| Dane i relacja z klientem | Klient należy do platformy | Pełne, z bazą mailową i remarketingiem | Pełne dla zamówień własnych |
| Główne ryzyko | Cudzy regulamin i wojna cenowa | Brak ruchu przez pierwsze miesiące | Rozproszenie zasobów |
| Kiedy ma sens | Test rynku, towar masowy | Marka własna, produkt wymagający doradztwa, B2B | Domyślny wybór większości sklepów |
Praktyczna zasada: traktuj marketplace jak kanał sprzedaży, a własny sklep jak aktywo. Jeśli udział Allegro w Twoim przychodzie przekracza połowę, priorytetem na najbliższy rok jest zbudowanie drugiej nogi.
Jak zbudować architekturę sklepu: kategorie, podkategorie, filtry, paginacja?
Architektura to miejsce, w którym najczęściej przegrywa się SEO e-commerce, zanim ktokolwiek napisze pierwszy opis. Zasada jest jedna: jeden adres URL odpowiada na jedną intencję zakupową. Jeśli dwie podstrony celują w to samo zapytanie, rywalizują ze sobą i obie tracą.
Zacznij od siatki kategorii zbudowanej na tym, jak ludzie szukają, a nie na cenniku hurtowni. Jeżeli klienci szukają „nawierzchni tarasowej z kompozytu”, to taka ma być podkategoria, nawet jeśli w magazynie te produkty leżą pod symbolem dostawcy. Trzymaj płaską strukturę: od strony głównej do dowolnego produktu maksymalnie trzy kliknięcia.
Filtry, czyli miejsce, gdzie ginie crawl budget
Nawigacja fasetowa generuje kombinacje: kolor razy rozmiar razy marka razy przedział cenowy razy sortowanie. Przy średnim katalogu daje to dziesiątki tysięcy adresów o niemal identycznej treści, a robot Google zamiast indeksować nowe produkty krąży po wariantach sortowania. Potrzebna jest decyzja, nie wtyczka:
- Wypisz kombinacje filtrów o realnym popycie w wyszukiwarce („buty trekkingowe damskie”, „narożnik rozkładany szary”). Sprawdź je w Search Console i planerze słów kluczowych.
- Te kombinacje zamień w pełnoprawne strony docelowe: własny tytuł, nagłówek H1, dwa lub trzy zdania wstępu i link kanoniczny wskazujący na siebie.
- Pozostałe kombinacje oznacz linkiem kanonicznym do kategorii nadrzędnej albo nie generuj dla nich unikalnych adresów.
- Parametry sortowania i widoku listy trzymaj poza indeksem zawsze. Nikt nie szuka frazy „sortuj po cenie rosnąco”.
- Nie linkuj wewnętrznie do adresów, których nie chcesz indeksować. To najprostsza dźwignia na budżet indeksowania.
Paginacja bez błędów
Kolejne strony listingu powinny mieć link kanoniczny wskazujący na samą siebie, a nie na stronę pierwszą. Kanonikalizacja całej paginacji do strony pierwszej to klasyczny sposób na wypadnięcie z indeksu połowy katalogu. Zadbaj też, żeby paginacja była zwykłymi linkami w HTML. Nieskończone przewijanie oparte wyłącznie na JavaScripcie oznacza, że produkty poniżej pierwszej porcji dla wyszukiwarki nie istnieją.
Dlaczego to strony kategorii zarabiają, a nie blog?
Najczęstszy błąd wygląda tak: właściciel zamawia dwadzieścia wpisów blogowych miesięcznie, a strona kategorii ma nagłówek H1, siatkę produktów i zero treści. Tymczasem to kategoria odpowiada na intencję zakupową. Osoba wpisująca „ekspresy kolbowe” nie chce artykułu o historii kawy, chce zobaczyć ekspresy z ceną i dostępnością.
Kategoria ma trzy przewagi, których wpis blogowy nie ma. Nie starzeje się, bo produkty się wymieniają, a adres zostaje. Zbiera najwięcej linków wewnętrznych. I prowadzi bezpośrednio do koszyka, więc jej wpływ na przychód widać bez akrobacji atrybucyjnych.
Dobra strona kategorii zawiera zwięzły wstęp nad listingiem, sekcję doradczą pod listingiem, okruszki nawigacyjne, linki do podkategorii i najważniejszych filtrów oraz krótkie pytania i odpowiedzi o dostawę i zwroty. Sekcja doradcza ma realnie pomagać w wyborze: czym różnią się typy produktów, na jaki parametr patrzeć, do czego dany wariant się nie nadaje. Blok tekstu napisany „pod pozycjonowanie sklepów” i upchnięty pod stopką nie działa.
Nie wiesz, które kategorie mają największy potencjał?
Zaczynamy od analizy katalogu i realnych zapytań, a nie od gotowej listy usług.
Jak zoptymalizować kartę produktu, gdy opis pochodzi z feedu producenta?
Jeśli importujesz katalog z pliku XML od dystrybutora, masz te same opisy co kilkadziesiąt innych sklepów. Google nie ma powodu, żeby wybrać akurat Twoją wersję, więc wybiera tę z najmocniejszej domeny. Zwykle jest to marketplace.
Przepisanie całego katalogu nie wchodzi w grę przy tysiącach indeksów. Posortuj produkty według marży i liczby wyświetleń w Search Console, a potem pisz od góry tej listy. Dla reszty wystarczy minimum, które i tak odróżnia Cię od konkurencji: unikalny pierwszy akapit, własna tabela parametrów, własne zdjęcia i opinie.
- Tytuł strony: marka, model, kluczowy parametr i kategoria, w kolejności odpowiadającej temu, jak ludzie szukają. Nie „Produkt nr 45231”.
- Opis: najpierw dla kogo to jest i jaki problem rozwiązuje, potem parametry. Odwrotna kolejność to opis techniczny, nie sprzedażowy.
- Zdjęcia: własne fotografie zamiast packshotów producenta, opisowe nazwy plików, sensowny atrybut alt, format WebP lub AVIF. Zdjęcia głównego nie ładuj leniwie, bo to zwykle element odpowiadający za LCP.
- Opinie: wdróż automatyczną prośbę o opinię w mailu po dostawie. To jednocześnie treść unikalna, element konwersji i podstawa oznaczenia AggregateRating.
- Informacje handlowe: czas wysyłki, koszt dostawy, dostępność paczkomatu InPost i ustawowe 14 dni na odstąpienie od umowy. Podnosi to konwersję i jest tym, czego Google oczekuje w danych o ofercie.
Co zrobić z produktami niedostępnymi i wycofanymi?
W sklepie z rotującym asortymentem to pytanie wraca co miesiąc, a odpowiedź „usuwamy stronę” jest zwykle zła. Reguła nadrzędna: nie przekierowuj masowo wycofanych produktów na stronę główną, bo Google traktuje to jak miękki błąd 404.
| Sytuacja | Co zrobić z adresem URL | Co pokazać użytkownikowi | Dlaczego tak |
|---|---|---|---|
| Chwilowy brak na stanie, produkt wróci | Zostaw kod 200 i ten sam adres | Termin powrotu, powiadomienie o dostępności, podobne produkty | Strona ma historię i linki, kasowanie to strata odbudowywana miesiącami |
| Wycofany, istnieje realny następca | Przekierowanie 301 na następcę | Informacja, że to nowsza wersja modelu | Przenosi sygnały, o ile następca jest faktycznym odpowiednikiem |
| Wycofany, brak następcy, strona ma ruch lub linki | Zostaw kod 200 | Informacja o wycofaniu plus alternatywy z kategorii | Ruch dalej wchodzi i można go przekierować treścią |
| Wycofany, zero ruchu, zero linków | Kod 410 | Strona błędu z wyszukiwarką i linkami do kategorii | Jednoznaczny sygnał trwałego usunięcia, przetwarzany szybciej niż 404 |
| Produkt sezonowy | Zostaw kod 200 przez cały rok | Informacja o sezonie i zapis na powiadomienie | Pozycje buduje się poza sezonem, nie w tygodniu szczytu |
| Usunięty wariant (rozmiar, kolor) | Zostaw stronę produktu, usuń wariant | Wariant wyszarzony lub ukryty | Wariant rzadko ma własny adres wart utrzymania |
Które elementy techniczne realnie wpływają na sprzedaż?
W sklepie technika nie jest osobną dyscypliną dla programistów, tylko bezpośrednim czynnikiem konwersji. Trzy wskaźniki Core Web Vitals mają w e-commerce konkretne odpowiedniki. LCP to zwykle zdjęcie główne produktu albo baner kategorii, psute przez leniwe ładowanie pierwszego ekranu. INP odpowiada za reakcję na kliknięcie filtra, zmianę wariantu i dodanie do koszyka. CLS najczęściej psują baner zgód RODO, doładowywane rekomendacje i obrazki bez zadeklarowanych wymiarów.
Do tego kilka rzeczy, które powtarzają się w polskich sklepach najczęściej:
- Mobile. Większość ruchu w e-commerce jest mobilna, a filtry na telefonie bywają nieużywalne. Przejdź ścieżkę kategoria, filtr, produkt, koszyk na własnym telefonie, poza biurowym wifi.
- Renderowanie JavaScript. Jeżeli listing, opisy albo ceny pojawiają się dopiero po wykonaniu skryptów, sprawdź w inspekcji adresu URL w Search Console, co widzi Google. Renderowanie po stronie serwera usuwa ten problem u źródła.
- Linki kanoniczne. Ustal jedną regułę dla wariantów: albo wspólna karta z wyborem wariantu, albo osobne strony z realnie różną treścią. Mieszanka obu podejść to duplikacja.
- Mapa witryny. Podziel ją na pliki dla kategorii, produktów i treści, wpisuj prawdziwe daty modyfikacji i umieszczaj wyłącznie adresy zwracające kod 200.
- Adresy URL. Krótkie, bez diakrytyków i identyfikatorów sesji. Raz ustalone, nie zmieniaj ich bez planu przekierowań.
Jakie dane strukturalne wdrożyć i co z obowiązkiem Omnibus?
Dane strukturalne to nie ozdoba, tylko sposób, w jaki oferta wchodzi do wyników rozszerzonych i bezpłatnych list produktowych. Minimum dla karty produktu obejmuje typ Product z nazwą, zdjęciem, marką i identyfikatorem GTIN lub SKU, zagnieżdżony Offer z ceną, walutą PLN i dostępnością oraz AggregateRating, jeśli na stronie faktycznie są oceny. Do tego BreadcrumbList odzwierciedlający widoczne okruszki. Wymagane pola opisuje dokumentacja danych strukturalnych produktu w Google Search Central.
Dwie zasady, których łamanie kończy się ręcznym działaniem od Google: nie oznaczaj ocen, których nie widać na stronie, i nie agreguj ocen sklepu na kartach produktów. Cena w znaczniku musi zgadzać się z ceną w sklepie, łącznie z momentem promocji.
Omnibus, czyli polska specyfika karty produktu
Od 1 stycznia 2023 roku, po wdrożeniu dyrektywy Omnibus do polskiego prawa, przy każdej obniżce ceny trzeba podać najniższą cenę towaru z okresu 30 dni przed wprowadzeniem obniżki. Nadzór sprawuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dla SEO ma to trzy konsekwencje:
- Karta produktu musi mieć miejsce na trzy wartości: cenę aktualną, cenę odniesienia i najniższą z 30 dni. Przemyśl to na etapie szablonu, a nie doklejaj skryptem.
- W znaczniku
Offerjakopricepodawaj wyłącznie cenę, po której klient może dziś kupić. Cena historyczna z Omnibusa nie jest ofertą i w tym polu powoduje rozjazd z Merchant Center. - Feedy do porównywarek i do Google muszą pokazywać tę samą cenę co strona. Niezgodność to częsta przyczyna odrzucenia oferty.
Jakie treści faktycznie sprzedają i gdzie w lejku je umieścić?
Treść w sklepie ma sens wtedy, gdy prowadzi do konkretnej kategorii lub produktu. Ten podział działa niezależnie od branży:
- Góra lejka, klient nie wie jeszcze czego chce: poradniki „jak wybrać”, wyjaśnienia parametrów, kompendia typu „czym różni się A od B”. Nie oczekuj od nich sprzedaży, oceniaj je po ruchu i asystach.
- Środek lejka, klient porównuje: zestawienia modeli, rozmiarówki, tabele kompatybilności, kalkulatory ilości. Najbardziej niedoceniany typ treści w polskim e-commerce, a przy okazji obniża liczbę zwrotów.
- Dół lejka, klient chce kupić: strony kategorii, filtrów i marek oraz jasne informacje o dostawie i zwrotach. Tu ma być cena, dostępność i przycisk.
Każdy poradnik powinien linkować do kategorii, której dotyczy, i do kilku konkretnych produktów. Wpis bez takich linków jest kosztem redakcyjnym, nie inwestycją.
Jak połączyć własny sklep, Allegro i Ceneo bez strzelania sobie w stopę?
Model wielokanałowy jest w Polsce standardem, a jego kręgosłupem bywa BaseLinker: jeden stan magazynowy, jedno miejsce obsługi zamówień, automatyzacje wysyłki i integracje z Allegro, porównywarkami i kurierami. Z perspektywy SEO warto rozumieć trzy rzeczy.
Po pierwsze, opis skopiowany z Twojego sklepu na aukcję Allegro nie jest klasyczną duplikacją, bo to inna domena i inny kontekst. Realny problem jest inny: silniejsza domena marketplace’u może zająć wynik na nazwę Twojego własnego produktu. Obrona polega na tym, żeby na własnej stronie było to, czego aukcja nie pomieści: poradnik, konfigurator, zestawy i obsługa posprzedażowa.
Po drugie, Ceneo rozlicza się za kliknięcie, więc jego skuteczność zależy od pliku produktowego: nazwy, kodu EAN, przypisania do kategorii, ceny i kosztu dostawy. To nie jest pozycjonowanie, ale wpływa na tę samą marżę. Osobno zadbaj o Google Merchant Center i bezpłatne listy produktowe.
Po trzecie, największą duplikację zwykle robisz sam sobie: sklep, landing z tą samą ofertą i blog na osobnej subdomenie. Trzymaj wszystko w jednym serwisie.
Jeżeli prowadzisz showroom albo punkt odbioru osobistego, kanał lokalny jest osobną, tanią dźwignią. Wizytówka Google, godziny otwarcia, zdjęcia i opinie dokładają zamówienia, których nie policzysz w kanale organicznym sklepu. Rozpisaliśmy to w przewodniku po lokalnym SEO i widoczności w Google Maps we Wrocławiu, a mechanika działa tak samo w każdym mieście.
Czym różni się SEO na Shoperze, IdoSell, PrestaShop i WooCommerce?
Pytanie o „najlepszą platformę pod pozycjonowanie sklepów” pada często, a odpowiedź rozczarowuje: platforma rzadko jest przyczyną braku widoczności. Znacznie częściej są nią zduplikowane opisy z feedu i architektura zbudowana wokół struktury hurtowni. Różnice jednak istnieją.
| Platforma | Model | Kontrola nad SEO technicznym | Na co zwrócić uwagę |
|---|---|---|---|
| Shoper | SaaS, polski | W granicach panelu i szablonu | Sprawdź edycję tytułów i opisów kategorii, obsługę linków kanonicznych przy filtrach i możliwość dodania treści pod listingiem |
| IdoSell | SaaS, polski | Ograniczona, ale platforma jest rozbudowana | Mocne integracje i automatyzacja; zweryfikuj generowanie adresów filtrów i indeksowanie paginacji |
| PrestaShop | Open source, własny hosting | Pełna, łącznie z kodem | Duplikacja generowana przez atrybuty i moduły; wydajność zależy od hostingu i szablonu |
| WooCommerce | Wtyczka do WordPressa | Pełna, najwygodniejsza dla treści | Najlepszy wybór przy strategii opartej na treści; przy dużych katalogach uważaj na liczbę wtyczek i Core Web Vitals |
Migracja „dla SEO” bez przygotowanej mapy przekierowań 301 to najszybszy znany sposób na utratę ruchu na kilka miesięcy. Jeśli zmieniasz platformę, zrób to z powodów biznesowych, a przekierowania potraktuj jako element odbioru wdrożenia. Zakres takich prac przekłada się wprost na budżet, a realia wyceny opisaliśmy w tekście o tym, ile kosztuje pozycjonowanie sklepu internetowego i od czego zależy stawka.
Jak uczciwie mierzyć efekty SEO w e-commerce?
Raport pokazujący wzrost liczby sesji z kanału organicznego nie jest raportem z e-commerce. Sesje można wygenerować treścią bez intencji zakupowej albo odziedziczyć po sezonie.
Podstawa to poprawnie wdrożone zdarzenia e-commerce w GA4: view_item, add_to_cart, begin_checkout i purchase z przekazaną wartością, walutą i identyfikatorami produktów. Bez tego dyskusja o skuteczności jest dyskusją o wrażeniach. Kiedy to działa, patrz na:
- Przychód z kanału Organic Search, nie sesje, w podziale na typ strony docelowej: kategoria, produkt, poradnik.
- Marżę, nie obrót. Sto tysięcy złotych przychodu na elektronice i sto tysięcy na akcesoriach to dwa różne wyniki.
- Udział fraz komercyjnych w widoczności w Search Console. Rosnące wyświetlenia na zapytania informacyjne przy stojącej sprzedaży to sygnał ostrzegawczy.
- Ruch brandowy osobno. Jeśli rośnie tylko on, mierzysz raczej efekt reklamy albo sezonu niż pracy nad SEO.
- Zwroty w podziale na kategorie. Kategoria z wysoką sprzedażą i wysokim odsetkiem zwrotów potrafi być nierentowna mimo świetnych wykresów.
Bądź przy tym uczciwy wobec ograniczeń danych. Zgody na cookies powodują niedoszacowanie ruchu, atrybucja ostatniego kliknięcia zaniża rolę treści z góry lejka, a sezonowość potrafi wyjaśnić wzrost przypisywany czyjejś pracy. Agencja, która nie mówi o tym sama z siebie, nie jest agencją, z którą chcesz pracować. Jak rozpoznać partnera rozliczającego się z wyniku, opisaliśmy w tekście o tym, jak wybrać agencję marketingu efektywnościowego.
Najczęściej zadawane pytania
Czy da się wyprzedzić Allegro w wynikach Google?
Na zapytania o konkretny model produktu bardzo rzadko i zwykle nie warto tam kierować budżetu. Realnie wygrywa się na frazach kategoryjnych, filtrowanych, problemowych i markowych, czyli tam, gdzie liczy się doradztwo i wąska specjalizacja, a nie sama cena. Marketplace sensowniej jest obejść bokiem niż uderzać w niego czołowo.
Ile trwa pozycjonowanie sklepu internetowego?
Pierwsze ruchy widać zwykle po kilku tygodniach od porządków technicznych, ale stabilny wzrost przychodu z kanału organicznego to kwestia miesięcy. Im większy katalog i im więcej długu technicznego, tym dłużej. Nikt nie zagwarantuje konkretnej pozycji ani terminu, bo nikt nie kontroluje algorytmu Google.
Czy muszę napisać unikalne opisy do wszystkich produktów?
Nie i przy dużym katalogu jest to nierealne. Posortuj produkty według marży i liczby wyświetleń, a następnie pisz od góry tej listy. Dla reszty katalogu wystarczy unikalny pierwszy akapit, własna tabela parametrów, własne zdjęcia i sekcja opinii.
Co zrobić ze stronami produktów, których już nie sprzedaję?
To zależy od tego, czy produkt wróci, czy ma następcę i czy strona ma ruch albo linki. Chwilowo niedostępny zostaw pod tym samym adresem, produkt z realnym odpowiednikiem przekieruj kodem 301, a stronę bez wartości i bez linków usuń kodem 410. Najgorsze są masowe przekierowania na stronę główną, bo Google traktuje je jak miękki błąd 404.
Czy sklep internetowy potrzebuje bloga?
Potrzebuje treści, ale niekoniecznie bloga w klasycznej formie. Poradniki zakupowe, porównania, rozmiarówki i tabele kompatybilności mają sens wtedy, gdy linkują do konkretnych kategorii i produktów. Wpis bez takich linków, nieodpowiadający na pytanie poprzedzające zakup, jest kosztem, a nie inwestycją.
Czy zmiana platformy sklepowej poprawi widoczność w Google?
Sama migracja niczego nie poprawia, a źle przeprowadzona potrafi zabrać ruch na miesiące. Platforma bywa wąskim gardłem przy renderowaniu i obsłudze filtrów, ale częściej problemem są zduplikowane opisy i chaotyczna architektura. Jeśli migrujesz, przygotuj wcześniej pełną mapę przekierowań 301.
Ile kosztuje pozycjonowanie sklepu internetowego?
Na polskim rynku miesięczne budżety na pozycjonowanie sklepów najczęściej mieszczą się w przedziale od około 2 000 do 10 000 zł, przy czym jest to obserwacja rynkowa, a nie cennik. Na widełki wpływają wielkość katalogu, konkurencyjność kategorii i zakres prac programistycznych po stronie sklepu. Osobno policz koszt produkcji treści, bo przy dużych katalogach to zwykle największa pozycja.
Od czego zacząć: uczciwe podsumowanie
Przy ograniczonym budżecie kolejność prac jest przewidywalna. Najpierw uporządkuj indeksowanie, czyli filtry, paginację i strony niedostępnych produktów, bo bez tego każda kolejna złotówka pracuje na połowę mocy. Potem zajmij się dwudziestoma najważniejszymi kategoriami: tytuły, wstępy, sekcje doradcze, linkowanie wewnętrzne. Dopiero w trzeciej kolejności bierz się za karty produktów o najwyższej marży. Treści poradnikowe wchodzą na końcu, zawsze z linkami do kategorii.
Dwie rzeczy warto powiedzieć wprost. Nikt nie zagwarantuje Ci pozycji numer jeden, bo nikt nie kontroluje algorytmu Google. I w części kategorii zdominowanych przez marketplace uczciwą odpowiedzią jest „tu nie warto walczyć, zbudujmy widoczność obok”. Sami mamy jedno opublikowane, sprawdzalne studium przypadku: wrocławska szkoła językowa, około 400% wzrostu widoczności lokalnej i pozycje na pierwszej stronie w 90 dni. Nie dorabiamy do niego drugiego, wymyślonego, i tego samego oczekuj od każdej agencji. Więcej realizacji znajdziesz w sekcji case studies, a zakres współpracy na stronie usług.
Pozycjonowanie sklepów we Wrocławiu i w całej Polsce podlega tym samym regułom: wygrywa ten, kto ma uporządkowaną architekturę, treść, której nie ma nikt inny, i cierpliwość liczoną w kwartałach.
Zróbmy przegląd Twojego sklepu, zanim wydasz budżet
Pokażemy, które kategorie mają potencjał, gdzie ucieka budżet indeksowania i co da się poprawić w pierwszym miesiącu. Bez obietnic pozycji.