Agencja marketingu efektywnościowego: czym jest, jak się rozlicza i jak ją wybrać
Agencja marketingu efektywnościowego to firma, która prowadzi działania rozliczane z mierzalnego skutku: kliknięć, leadów, sprzedaży i przychodu, a nie z liczby wyświetleń, postów czy godzin pracy. Od agencji kreatywnej odróżnia ją to, że punktem wyjścia jest arkusz z kosztem pozyskania klienta, a nie brief kreatywny. Dobra agencja efektywnościowa powie Ci również, kiedy nie warto jej zatrudniać, bo przy zbyt małym budżecie, braku marży lub braku analityki reklama tylko szybciej pokaże problem, którego nie rozwiąże.
Czym właściwie jest marketing efektywnościowy?
Marketing efektywnościowy, częściej nazywany performance marketingiem, opiera się na jednej zasadzie: płacisz za skutek, który da się policzyć, a nie za aktywność. Różnica brzmi banalnie, ale zmienia nawet to, o czym rozmawiacie na koniec miesiąca.
W modelu klasycznym rozmowa kręci się wokół tego, co zostało zrobione: ile grafik, ile postów, ile godzin. W modelu efektywnościowym zaczyna się od pytania, ile kosztowało pozyskanie jednego klienta i czy ta kwota mieści się w Twojej marży. Kreacja, teksty i strona docelowa są narzędziami służącymi temu równaniu.
Warto od razu rozbroić jedno nieporozumienie. Marketing efektywnościowy nie oznacza, że marka przestaje mieć znaczenie. Oznacza, że każdy element kampanii ma przypisany sposób pomiaru i moment, w którym oceniasz, czy zadziałał.
W skrócie
Jeśli agencja nie potrafi Ci powiedzieć, jaki wskaźnik ma się poprawić i w jakim czasie, to nie jest agencja efektywnościowa, niezależnie od tego, co ma napisane na stronie.
Czym agencja efektywnościowa różni się od kreatywnej i interaktywnej?
Na polskim rynku nazwy mieszają się ze sobą: ta sama firma bywa agencją marketingową, agencją digital marketingu i agencją interaktywną, zależnie od tego, kto czyta ofertę. Zamiast wierzyć nazwie, sprawdź, jak agencja definiuje sukces i za co bierze pieniądze.
| Kryterium | Agencja efektywnościowa | Agencja kreatywna / brandingowa | Agencja interaktywna |
|---|---|---|---|
| Cel nadrzędny | Sprzedaż, leady, opłacalność kanału | Rozpoznawalność, spójność i pozycjonowanie marki | Wdrożenie produktu cyfrowego: strony, sklepu, aplikacji |
| Za co płacisz | Za prowadzenie i optymalizację kanałów pod wynik | Za koncepcję, kreację i produkcję materiałów | Za projekt i kod, najczęściej rozliczany projektowo |
| Główne wskaźniki | ROAS, CPL, CAC, marża po koszcie pozyskania | Zasięg, świadomość, spójność komunikacji | Terminowość, jakość wdrożenia, wydajność strony |
| Horyzont oceny | Tygodnie i miesiące, cyklicznie | Kwartały i lata | Czas trwania projektu |
| Typowy efekt pracy | Kampanie, testy, raport z rekomendacją decyzji | Księga znaku, koncepcja kampanii, materiały | Działający serwis lub sklep |
| Kiedy ma sens | Gdy masz produkt, marżę i chcesz skalować sprzedaż | Gdy marka jest niespójna albo wchodzisz w nową kategorię | Gdy strona lub sklep blokują sprzedaż |
| Główne ryzyko | Optymalizacja pod łatwy wskaźnik zamiast pod zysk | Piękne materiały bez wpływu na sprzedaż | Wdrożenie, którego nikt potem nie prowadzi |
Te trzy modele nie są konkurencyjne, tylko komplementarne. Problem zaczyna się wtedy, gdy kupujesz jeden, a potrzebujesz innego. Firma ze świetną kampanią wizerunkową i sklepem tracącym klientów w koszyku nie potrzebuje kolejnej kreacji.
Jakie kanały wchodzą w skład performance marketingu?
Performance marketing to nie jeden kanał, tylko sposób zarządzania kilkoma naraz. W polskich realiach zestaw wygląda zwykle tak:
- SEO i pozycjonowanie. Najwolniejszy, ale najtrwalszy kanał: ruch z wyszukiwarki nie znika w dniu, w którym wyłączasz budżet. O poziomie inwestycji piszemy osobno, przy okazji tego, ile kosztuje pozycjonowanie i od czego zależy jego cena.
- Google Ads. Sieć wyszukiwania trafia w gotowy zamiar zakupowy, Performance Max i kampanie produktowe obsługują e-commerce, remarketing domyka resztę.
- Meta Ads. Facebook i Instagram pracują na popycie, który trzeba wywołać, a nie tylko przechwycić. Sprawdzają się przy produktach, które da się pokazać.
- Allegro Ads. Dla wielu polskich sklepów Allegro jest osobnym rynkiem z własną logiką, prowizją od sprzedaży i własnym systemem reklamowym. Pomijanie go w planie performance to często największa dziura w strategii.
- E-mail i marketing automation. Pracuje na bazie, którą już masz, więc bywa najtańszy w przeliczeniu na złotówkę przychodu. Wymaga zgód i porządku zgodnego z RODO.
- Affiliate i porównywarki. Ceneo i programy partnerskie rozliczane od sprzedaży przenoszą część ryzyka na wydawcę, ale wymagają kontroli jakości ruchu.
Jeśli prowadzisz sklep, kolejność wdrażania tych kanałów ma ogromne znaczenie dla opłacalności. Szerzej opisujemy to przy okazji pozycjonowania sklepów internetowych, gdzie architektura kategorii i karty produktu decydują o tym, czy ruch płatny w ogóle ma gdzie wylądować.
Jakie modele rozliczeń stosują agencje w Polsce?
Model rozliczenia nie jest szczegółem umowy, tylko odpowiedzią na pytanie, na czym agencji naprawdę zależy. Zanim cokolwiek podpiszesz, sprawdź, co stanie się z jej wynagrodzeniem, jeśli Twoje wyniki spadną.
| Model | Jak działa | Zalety | Ryzyka | Dla kogo |
|---|---|---|---|---|
| Stała opłata (retainer) | Stała kwota miesięczna za ustalony zakres prac | Przewidywalny koszt, agencja może pracować długofalowo, sprzyja SEO | Wynagrodzenie nie zależy od wyniku, łatwo popaść w rutynę | SEO, treści, długie procesy sprzedażowe, B2B |
| Prowizja od budżetu mediowego | Procent od kwoty wydanej na reklamę | Skaluje się razem z działaniami, prosty do rozliczenia | Wbudowana zachęta do zwiększania wydatków, nie zysku | Konta z dużym i stabilnym budżetem reklamowym |
| Success fee od sprzedaży | Procent od przychodu przypisanego kampaniom | Interesy najbardziej zbieżne, niskie ryzyko na starcie | Spory o atrybucję, zwroty, sprzedaż z innych źródeł | E-commerce z czystą analityką i stabilnymi zwrotami |
| Rozliczenie za lead (CPL) | Stawka za zgłoszenie spełniające ustaloną definicję | Bardzo czytelny koszt jednostkowy | Presja na ilość kosztem jakości, spór o to, co jest leadem | Usługi, branża medyczna, finanse, edukacja |
| Model hybrydowy | Niższa stawka stała plus premia za osiągnięty wynik | Pokrywa koszt pracy i nagradza rezultat | Wymaga precyzyjnej definicji progów i sposobu pomiaru | Najczęściej najzdrowszy wybór dla firm MŚP |
Dwie uwagi praktyczne. Wynagrodzenie agencji to osobna pozycja niż budżet reklamowy: pieniądze na kliknięcia trafiają do Google czy Meta i powinny być fakturowane osobno albo płacone bezpośrednio z Twojej karty. Przy modelach opartych na wyniku definicja wyniku musi być zapisana w umowie tak, by nie dało się jej interpretować na dwa sposoby: co jest leadem, kiedy się nie liczy, jak traktujecie zwroty i sprzedaż telefoniczną.
Model czysto prowizyjny od budżetu mediowego ma wadę, o której rzadko mówi się wprost: nagradza wydawanie pieniędzy. Agencja zarabia więcej, gdy wydasz więcej, nawet jeśli ostatnie złotówki budżetu przynoszą coraz gorszy zwrot. Model nie jest przez to zły, ale próg opłacalności musisz pilnować sam.
Nie wiesz, który model rozliczenia pasuje do Twojej firmy?
Przedstaw nam swoją marżę, cykl sprzedaży i obecne kanały. Powiemy wprost, czy performance marketing jest w Twoim przypadku dobrą inwestycją, czy lepiej zacząć od czegoś innego.
Które wskaźniki naprawdę mają znaczenie?
Raport otwierający się wyświetleniami i zasięgami mówi o pracy agencji, a nie o Twoim biznesie. Wskaźników, które faktycznie decydują o sensie współpracy, jest cztery, a piąty jest najważniejszy.
- ROAS: przychód podzielony przez wydatek reklamowy. Pokazuje efektywność kampanii, nie mówi nic o zysku.
- CPL: koszt pozyskania zgłoszenia. Ma sens tylko wtedy, gdy wiesz, jaki procent zgłoszeń zamienia się w klienta.
- CAC: całkowity koszt pozyskania płacącego klienta, razem z wynagrodzeniem agencji i pracą Twojego zespołu.
- LTV: wartość klienta w całym okresie współpracy. Bez niej nie wiesz, ile możesz zapłacić za pozyskanie.
- Marża po koszcie pozyskania: jedyna liczba, która trafia na Twoje konto. Reszta to wskaźniki pomocnicze.
Pułapka ROAS-u, przez którą firmy tracą pieniądze przy rosnących wynikach
Załóżmy przykładowo, że sklep osiąga ROAS 4,0. Brzmi dobrze: każda złotówka wydana na reklamę wraca jako cztery złote przychodu. Jeśli jednak marża brutto na tych produktach wynosi 25 procent, z czterech złotych zostaje złotówka, czyli dokładnie tyle, ile kosztowała reklama. Sklep pracuje na zero, zanim zapłaci za wysyłkę, obsługę zamówień, zwroty i agencję.
To nie jest wynik badania, tylko arytmetyka, którą powinieneś umieć przeprowadzić na własnych liczbach. Twój próg opłacalności to jeden podzielony przez marżę: przy marży 25 procent progiem jest ROAS 4,0, przy marży 50 procent wystarczy ROAS 2,0. Agencja, która obiecuje wysoki ROAS, nie pytając wcześniej o Twoją marżę i koszt obsługi zamówienia, rozmawia o własnym wskaźniku, a nie o Twoim zysku.
Ta sama pułapka dotyczy leadów. Tani lead z formularza, który niemal zawsze okazuje się przypadkiem, wychodzi drożej niż lead trzykrotnie droższy zamykający się w co trzeciej rozmowie. Dlatego definicję leada i pomiar jego jakości ustala się przed startem kampanii, a nie po pierwszym spornym miesiącu.
Jak przeprowadzić proces wyboru agencji?
Wybór agencji przypomina raczej rekrutację niż zakup usługi. Poświęć na niego tyle uwagi, ile na zatrudnienie osoby na etat, bo wpływ na firmę bywa porównywalny.
- Zdefiniuj cel biznesowy, a nie marketingowy. „Chcemy 40 zapytań miesięcznie przy koszcie do X złotych” jest celem. „Chcemy być widoczni w internecie” nie jest.
- Przygotuj dane wejściowe. Marża, średnia wartość zamówienia, obecny koszt pozyskania, sezonowość, pojemność sprzedaży. Bez tego każda oferta będzie zgadywanką.
- Zaproś trzy do pięciu agencji. Więcej to strata czasu, mniej to brak punktu odniesienia.
- Poproś o wstępny audyt jednego kanału. Nie chodzi o darmową pracę, tylko o próbkę myślenia.
- Rozmawiaj z osobami, które będą prowadzić konto, nie tylko z handlowcem.
- Sprawdź referencje przez telefon. Zapytaj, co poszło źle i jak agencja to naprawiła. „Wszystko było idealnie” zwykle znaczy, że rozmawiasz z kimś, kto niewiele pamięta.
Prawdziwy audyt wstępny nie jest listą ogólników. Wskazuje konkrety: które kampanie przepalają budżet i dlaczego, gdzie konwersja spada na ścieżce zakupowej, jakie zapytania generują wyświetlenia bez kliknięć, co jest źle skonfigurowane w pomiarze. Dokument, który po podmianie nazwy firmy pasowałby do dowolnej innej, nie jest audytem, tylko szablonem.
| Pytanie | Dlaczego jest ważne | Odpowiedź, która powinna zapalić lampkę |
|---|---|---|
| Kto konkretnie będzie prowadził moje konto i ile ma innych klientów? | Decyduje o realnym czasie poświęconym Twojej firmie | „Cały zespół się tym zajmie” bez podania nazwisk i ról |
| Na czyich kontach będą prowadzone kampanie? | Przesądza o tym, kto zostaje z danymi po zakończeniu współpracy | „Prowadzimy wszystko na naszym koncie, tak jest wygodniej” |
| Jak wygląda raport i czy dostanę dostęp do surowych danych? | Raport bez dostępu do źródła nie daje się zweryfikować | Miesięczny PDF bez możliwości wejścia do panelu |
| Jaki jest okres wypowiedzenia i co dzieje się z materiałami? | Określa Twój koszt wyjścia z nieudanej współpracy | Umowa na 12 miesięcy bez możliwości wcześniejszego zakończenia |
| Co się stanie, jeśli po trzech miesiącach wyniki będą słabe? | Pokazuje, czy agencja ma plan awaryjny, czy tylko optymizm | „To się nie zdarza” |
| Jakie działania odradzacie w mojej sytuacji i dlaczego? | Agencja bez zdania na temat kosztów alternatywnych sprzedaje wszystko | „Wszystko warto robić równolegle” |
| Jak mierzycie konwersje i co dokładnie liczycie jako lead? | Bez wspólnej definicji rozliczenie z wyniku jest fikcją | Brak konkretnej definicji albo odesłanie do „standardów” |
| Czy pracowaliście w mojej kategorii i z jakim rezultatem? | Doświadczenie w kategorii skraca okres nauki | Same nazwy marek bez opisu zakresu i roli agencji |
Kto powinien być właścicielem kont i danych?
To najczęściej nadużywany punkt w całej relacji z agencją i jednocześnie ten, którego skutki odczujesz dopiero przy rozstaniu. Zasada jest prosta: konta reklamowe i analityczne należą do Twojej firmy, agencja dostaje do nich dostęp.
W praktyce konto Google Ads, GA4, Google Search Console, Profil Firmy w Google, Menedżer Firmy w Meta i konto Allegro zakładasz na firmowy adres e-mail, do którego masz dostęp niezależnie od kogokolwiek. Agencję dodajesz jako użytkownika albo podpinasz przez jej konto menedżerskie, które w każdej chwili możesz odłączyć.
Historia konta reklamowego ma realną wartość: algorytmy uczą się na danych konwersji, listy odbiorców budują się latami, a dane historyczne pozwalają ocenić sezonowość. Jeśli kampanie działały na koncie agencji, przy rozstaniu tracisz to wszystko i zaczynasz od zera, nawet jeśli formalnie nikt Cię nie oszukał. Ta sama zasada dotyczy treści, dostępu do CMS-a, kodu i domeny.
Zapisz to w umowie
Klient jest właścicielem wszystkich kont reklamowych, analitycznych i domen. Agencja dostaje dostęp na czas współpracy i traci go po jej zakończeniu, przekazując konfigurację w stanie umożliwiającym kontynuację pracy przez inny podmiot.
Po czym poznać agencję, od której lepiej uciec?
Nie wszystkie sygnały ostrzegawcze są oczywiste na pierwszym spotkaniu. Te są.
- Gwarancja pozycji numer 1 w Google. Nikt spoza Google nie kontroluje algorytmu. Sama firma Google w swoich materiałach dla właścicieli witryn ostrzega przed obietnicami gwarantowanych pozycji, co możesz sprawdzić w oficjalnym poradniku o współpracy ze specjalistami SEO.
- Brak dostępu do własnych kont reklamowych. To nie kwestia wygody, tylko kontroli.
- Odmowa wyjaśnienia metodologii. „To nasza autorska metoda, nie zdradzamy szczegółów” oznacza zwykle albo brak metody, albo działania, których agencja nie chce nazwać po imieniu.
- Raport bez dostępu do źródła. PDF, którego nie da się zweryfikować w panelu, jest opowieścią, a nie raportem.
- Długa umowa bez ścieżki wyjścia. Roczne zobowiązanie bywa uzasadnione przy SEO, ale powinno mieć okres wypowiedzenia i warunki przekazania materiałów.
- Cena wyraźnie odstająca w dół. Bardzo tania obsługa to zwykle konto prowadzone przez osobę z kilkunastoma innymi kontami i kilkunastoma minutami miesięcznie na Twoje.
- Brak pytań o Twoją marżę i pojemność sprzedaży. Kto nie pyta, ile zamówień obsłużysz i ile na nich zarabiasz, nie planuje kampanii, tylko sprzedaje usługę.
Kiedy nie powinieneś zatrudniać agencji efektywnościowej?
To najbardziej pożyteczna sekcja tego tekstu i zarazem najmniej wygodna dla agencji. Bywają sytuacje, w których pieniądze wydane na kampanie znikną bez śladu.
Gdy budżet mediowy jest zbyt mały. Systemy reklamowe uczą się na danych konwersji, a przy kilku konwersjach miesięcznie algorytm nie ma na czym pracować, Ty zaś nie masz na czym oprzeć wniosków. Na polskim rynku sensowny próg wejścia w płatne kampanie zaczyna się zwykle od kilku tysięcy złotych miesięcznie samego budżetu reklamowego, choć mocno zależy to od branży i kosztu kliknięcia. Niżej więcej sensu ma jeden dobrze prowadzony kanał organiczny.
Gdy produkt nie ma potwierdzonego dopasowania do rynku. Reklama zwiększa liczbę osób, które zobaczą ofertę. Jeśli oferta nie sprzedaje się w rozmowie bezpośredniej ani z polecenia, płatny ruch tego nie naprawi.
Gdy nie masz analityki. Bez poprawnie skonfigurowanego pomiaru konwersji rozliczenie z wyniku jest fikcją. Uporządkuj najpierw GA4, konwersje i pomiar rozmów telefonicznych, jeśli sprzedaż idzie przez telefon.
Gdy marża nie wytrzymuje kosztu pozyskania. Jeśli z progu opłacalności wychodzi ROAS, którego w Twojej kategorii nikt nie osiąga, problemem nie jest agencja, tylko model biznesowy albo cennik.
Gdy nikt nie obsłuży pozyskanych zapytań. Leady, na które nikt nie oddzwania w ciągu doby, to najdroższy sposób produkowania frustracji. Sprawdź wcześniej, kto odbiera, w jakim czasie i co mówi.
Jak powinno wyglądać pierwsze 90 dni współpracy?
Pierwszy kwartał nie służy do bicia rekordów, tylko do zbudowania podstaw, na których da się potem skalować.
- Tygodnie 1–2: audyt i porządki w pomiarze. Weryfikacja konwersji, GA4, tagowania, dostępów i kont, ustalenie definicji leada oraz punktu odniesienia. Bez tego etapu wszystko dalej jest zgadywaniem.
- Tygodnie 3–4: struktura i pierwsze uruchomienia. Budowa kampanii, uporządkowanie feedu produktowego, tanie i szybkie poprawki na stronach docelowych.
- Tygodnie 5–8: faza nauki i testów. Systemy zbierają dane, agencja testuje kreacje, komunikaty i grupy odbiorców. Wyniki są tu z natury niestabilne, a ocenianie kampanii w tym momencie prowadzi do złych decyzji.
- Tygodnie 9–12: optymalizacja i wnioski. Wyłączanie tego, co nie działa, zwiększanie budżetu tam, gdzie wskaźniki się utrzymują, i pierwsza rzetelna rozmowa o opłacalności każdego kanału osobno.
Na koniec tego okresu powinieneś dostać nie tylko liczby, ale rekomendację decyzji: co zwiększamy, co wygaszamy, czego nie warto robić dalej. Samo zestawienie wskaźników bez wniosków to sygnał, że agencja prowadzi kampanie, ale nie prowadzi Twojego marketingu.
Czy warto szukać agencji lokalnie, na przykład we Wrocławiu?
Odpowiedź zależy od tego, gdzie leży Twój rynek. Jeśli sprzedajesz w całej Polsce lub za granicę, adres agencji ma znaczenie drugorzędne: liczy się doświadczenie w Twojej kategorii, sposób raportowania i to, kto realnie usiądzie do Twojego konta.
Bliskość zaczyna mieć wartość, gdy Twoi klienci są lokalni. Agencja marketingowa z Wrocławia zna specyfikę tutejszego rynku, konkurencję w konkretnych dzielnicach i sezonowość usług miejskich. Przy gabinetach, punktach handlowych i lokalach gastronomicznych duża część wyniku pochodzi z Profilu Firmy w Google i wyszukiwań z intencją „w pobliżu”, czyli z obszaru opisanego w przewodniku po lokalnym SEO we Wrocławiu i widoczności w Mapach Google.
Praktyczny efekt takiej pracy widać w naszym opublikowanym studium przypadku: wrocławska szkoła językowa osiągnęła około 400-procentowy wzrost widoczności lokalnej oraz pozycje na pierwszej stronie wyników w ciągu 90 dni. Pozostałe realizacje znajdziesz w sekcji case studies, a zakres działań na stronie naszych usług marketingowych.
Istnieje też rozwiązanie pośrednie. Część firm zaczyna od konsultanta, który porządkuje strategię i analitykę, a dopiero potem przekazuje realizację agencji. Przy niedużych budżetach bywa to tańsze niż pełna obsługa od pierwszego dnia.
Najczęściej zadawane pytania
Czym różni się agencja marketingu efektywnościowego od agencji marketingowej?
„Agencja marketingowa” to pojęcie szerokie i obejmuje również pracę nad marką, kreacją i komunikacją. Agencja marketingu efektywnościowego zawęża zakres do działań, których skutek da się zmierzyć i przypisać do wydanych pieniędzy: ruchu, leadów, sprzedaży. W praktyce liczy się nie nazwa, tylko to, czy agencja rozlicza się z rezultatu, czy z samej aktywności.
Ile kosztuje współpraca z agencją marketingu efektywnościowego?
Koszt zależy od modelu rozliczenia i liczby kanałów. Na polskim rynku najczęściej spotyka się stałe wynagrodzenie miesięczne, prowizję liczoną jako procent budżetu mediowego albo model hybrydowy: niższa stawka stała plus premia za wynik. Do wynagrodzenia agencji zawsze doliczasz osobno budżet reklamowy, który trafia do Google czy Meta, a nie do agencji.
Czy agencja może zagwarantować konkretny ROAS albo pozycję numer 1 w Google?
Nie. Nikt spoza Google nie kontroluje algorytmu wyszukiwarki ani aukcji reklamowej, a na wynik wpływają czynniki po stronie klienta: cena, marża, jakość oferty, obsługa zamówień. Uczciwa agencja przedstawia prognozę wraz z założeniami i zakresem niepewności, a nie gwarancję. Gwarancja pozycji lub ROAS to sygnał ostrzegawczy, nie przewaga.
Kto powinien być właścicielem konta Google Ads i danych analitycznych?
Zawsze Twoja firma. Konto Google Ads, GA4, Google Search Console, Profil Firmy w Google i konto reklamowe Meta powinny być założone na Twój adres e-mail firmowy, a agencja powinna mieć do nich dostęp jako użytkownik lub przez konto menedżerskie. Dzięki temu po zakończeniu współpracy zostaje Ci historia konta, dane i listy odbiorców.
Kiedy nie warto zatrudniać agencji efektywnościowej?
Gdy budżet mediowy jest zbyt mały, by algorytmy zebrały dane do optymalizacji, gdy produkt nie ma jeszcze potwierdzonego dopasowania do rynku, gdy marża nie wytrzymuje kosztu pozyskania klienta albo gdy w firmie nie działa podstawowa analityka i nikt nie odbiera telefonów od pozyskanych leadów. W tych sytuacjach pieniądze wydane na reklamę tylko szybciej pokażą problem, którego reklama nie rozwiąże.
Jak długo trzeba czekać na efekty performance marketingu?
Kanały płatne potrafią przynieść pierwsze konwersje w ciągu kilku dni, ale wiarygodna ocena opłacalności wymaga zwykle pełnego cyklu zakupowego i kilku tygodni danych. Pozycjonowanie działa w innym rytmie i pierwsze stabilne efekty widać zazwyczaj po kilku miesiącach. Dlatego sensowna umowa zakłada okres nauki, a nie rozliczenie z wyniku po trzydziestu dniach.
Czy warto wybrać agencję z własnego miasta, na przykład z Wrocławia?
Lokalizacja ma znaczenie wtedy, gdy realnie korzystasz z bliskości: spotkania warsztatowe, sesje zdjęciowe, znajomość lokalnego rynku i konkurencji, obsługa Profilu Firmy w Google. Przy kampaniach ogólnopolskich i e-commerce ważniejsze są kompetencje w Twojej kategorii i sposób raportowania niż adres agencji.
Co zrobić dalej?
Agencja marketingu efektywnościowego jest dobrym wyborem wtedy, gdy masz produkt, który się sprzedaje, marżę wytrzymującą koszt pozyskania i możliwość obsłużenia większej liczby klientów. Jeśli któregoś z tych elementów brakuje, uczciwa agencja powie Ci to na pierwszym spotkaniu, zamiast przyjmować zlecenie i liczyć, że jakoś to będzie.
Zanim podpiszesz umowę, zrób trzy rzeczy. Policz swój próg opłacalności. Sprawdź, na czyich kontach będą prowadzone kampanie. Zapytaj wprost, czego agencja Ci odradza i dlaczego. Te trzy pytania odsieją większość ofert szybciej niż jakakolwiek prezentacja. Więcej materiałów znajdziesz na naszym blogu.
Sprawdźmy, czy performance marketing ma sens w Twoim przypadku
Bez prezentacji sprzedażowej. Przeanalizujemy Twoje liczby, wskażemy realny próg opłacalności i powiemy, od którego kanału zacząć. Jeśli uznamy, że to nie moment na płatne kampanie, usłyszysz to wprost.